środa, 30 października 2013

Zmatowienie od Sensique


Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją kosmetyków matujących marki Sensique. Pierwszy kosmetyk to podkład matujący z proteinami jedwabiu, aloesem, łagodzącą alantoiną i witaminą E (Matt Finish Foundation). Drugi kosmetyk to prasowany puder matujący (Matt Finish Powder).

PODKŁAD MATUJĄCY


Info producenta: Delikatny podkład matujący. Wzbogacony o składniki bioaktywne oraz filtry UVA i UVB. Proteiny jedwabiu wywołują efekt przyjemnego i długotrwałego uczucia świeżości, gladkości i nawilżenia. Doskonale stapia się ze skórą, maskując jej drobne niedoskonałości. Odżywia ją i wygładza. Nadaje twarzy świeży matowy wygląd.

 Pojemność: 30 ml

Cena: 6,49 zł

Opakowanie: Standardowa, plastikowa tubka.



Używałam  odcienia nr 202. Jest to dość ciepły beż. Na zdjęciach widać, że różnił się on od kolorytu mojej skóry, ale po wmasowaniu dopasował się do niej. Nie pozostawił odznaczających się smug innej barwy. Zapach jest mocno pudrowy. Konsystencja typowa dla fluidu Na skórze błyskawicznie zasycha, nadając efekt zmatowienia. Dobrze użyć kremu pod makijaż, aby lepiej się rozprowadzał. Ze względu na szybkie schnięcie  można od razu przejść do kolejnych etapów makijażu. Podkład sprawdza się dość fajnie również jako korektor krostek - wklepuję w nie opuszkami palców kolejną porcję podkładu, który nie ściera się tak szybko jak korektor.

Podkład na tle skóry dłoni:

I po rozsmarowaniu:

PUDER MATUJĄCY


Info producenta: Lekki puder o jedwabistej konsystencji. Formuła wzbogacona o olejki jojoba i aloe vera oraz składniki absorbujące. Matowi skórę, nadaje jej zdrowy wygląd i chroni cerę. Idealny do korygowania makijażu.

Waga: 12 g

Cena: 6,99 zł


Puder  zapakowany jest w klasyczne, okrągłe, plastikowe opakowanie. Posiada przezroczystą przykrywkę, przez którą w sklepie można przyjrzeć się jego kolorowi. Ma dość ciekawą teksturę, tworzoną przez wytłoczone na powierzchni kosmetyku ulistnione łodyżki. Zapach jest neutralny typowy dla pudru. Lekko ujednolica koloryt cery i fajnie matuje. W świetle widać, że zawiera mikroskopijne drobinki, które delikatnie odbijają światło. Dzięki temu nie mamy efektu ciężkiej,matowej maski. Cera wygląda bardziej promieniście


Na koniec porównanie twarzy przed nałożeniem kosmetyków matujących (zdjęcie po lewo) i po (zdjęcie po prawo). Efekt zmatowienia był zależny od strefy twarzy. Na czole utrzymywał się cały dzień, natomiast nos musiałam dopudrować po kilku godzinach.


KONKURS - wygraj zestaw kosmetyków Virtual
KONKURS - wygraj udział w sesji zdjęciowej
KONKURS - wygraj serum Bioelixire Argan Oil

wtorek, 29 października 2013

New in - accessories

Dzisiaj post o samych niewielkich rozmiarów akcesoriach, jakie ostatnio do mnie trafiły :)

Pierścionek z kotem. To prezent. Podoba mi się odejście od tradycyjnej formy pierścionka. Kot owija się wokół palca i tworzy pierścionek sam w sobie.


Kolczyki - efoxcity.com
Duże, widoczne, z deka kiczowate. Wykonane z plastikowych kamieni i cyrkoni. Urzekły mnie matalowe muchy - lubię owadzi trend w biżuterii.


Wykonana z białej koronki. Sesję z opaską możecie obejrzeć tutaj 


 
Spinka z wisienkami. Kupiona w lokalnym sklepie.


KONKURS - wygraj baseball'ową bluzę od Bluebell-imc
KONKURS- wygraj zestaw kosmetyków Virtual
KONKURS- wygraj udział w sesji zdjęciowej
KONKURS- wygraj serum Bioelixire Argan Oil

sobota, 26 października 2013

KONKURS - wygraj serum Bioelixire Argan Oil


KONKURS 

Wraz  z Ambasadą Piękna organizuję dla Was konkurs.
Nagroda główna to: serum Bioelixire Argan Oil o pojemności 50 ml
Nagrody pocieszenia: dwa kupony rabatowe -25% do wykorzystania w Ambasadzie Piękna.

Zasady konkursu:

1. Polubić "Oczy na modę" na facebooku


  2. Polubić i udostępnić ostatni (w danej chwili) post z fanpage Biosilk TUTAJ

3. Odpowiedzieć w komentarzu pod postem  (na blogu)  na pytanie: Który składnik kosmetyków szczególnie służy Twoim włosom?

4. Zostawić swój adres e-mail.

Konkurs trwa do 10.11.2013r. do godz. 23.59 Wyniki zostaną ogłoszone na drugi dzień po zakończeniu konkursu.

POWODZENIA

WYNIKI

Nagroda główna (serum Bioelixire Argan Oil 50 ml): sylwiawieckowska@vp.pl

Nagrody pocieszenia (rabaty -25% do Ambasady Piękna): dorota61@onet.pl    oraz   
magda.gajda93@interia.pl

piątek, 25 października 2013

Serum Bioelixire Argan Oil


Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją serum Bioelixire Argan Oil, które przyszło do mnie z Ambasady Piękna. Jest to produkt włoski. Można go dostać w dwóch rodzajach plastikowych opakowań o różnych pojemnościach: 20 ml  (jak na zdjęciach) i 50 ml (jest to buteleczka z dozownikiem). Mniejszy produkt a ambasadapiekna.com kosztuje w tej chwili 5,99 zł, a większy 24,99 zł.

Informacje producenta: Olejek arganowy jest produktem regeneracyjnym, nawilżającym, chroniącym włosy przed czynnikami zewnętrznymi. Nadaje połysk, likwiduje matowość. Działa przeciwstarzeniowo, powstrzymuje wolne rodniki, nawilża i napina skórę.  Zapobiega rozdwajaniu się włosów i nadaje im miękkość.  Wzbogacony o olejek jojoba i słonecznikowy. 

Składniki aktywne: olej arganowy, olej jojoba, wyciąg słonecznikowy.


Serum ma barwę bursztynową oraz płynną, rzadką konsystencję. Zapach bynajmniej nie oleisty. Pachnie delikatnie i przyjemnie, powiedziałabym, że to nawet lekko perfumowy aromat. Nakłada się je na wilgotne włosy, skupiając się głównie na ich końcach. Można nakładać również na suche włosy. Ja używam codziennie (zarówno po myciu jak i wieczorem na suche końcówki)

Wystarczy niewielka ilość olejku na jedno użycie. Jest bardzo wydajny. Po tygodniu codziennego używania, prawie nie było widać ubytku w buteleczce. Olejek bardzo szybko się wchłania. Nie pozostawia tłustych rąk.

Moje końcówki szybko się niszczą. Na wielu włosach widać rozdwojenia i złamania, dlatego ostatnio testowałam kilka produktów mających im pomóc. Olejek arganowy okazał się najlepszym z nich. Wyraźnie nawilża końcówki. Włosy  po użyciu stają się nabłyszczone i wygładzone. Na efekty nie trzeba długo czekać. Widać wyraźnie mniej połamanych i rozdwojonych włosów w przeciwieństwie do okrzykniętego scalatorem rozdwojonych końcówek nowym serum Garniera (na którym bardzo się zawiodłam).  Producent wspomina, że odrobinę olejku można dodawać do farby do włosów w czasie koloryzacji, co przy następnym farbowaniu na pewno uczynię - przyda się wtedy dodatkowe nawilżenie włosa.


Kod rabatowy dla czytelniczek bloga:
Jeżeli jesteście zainteresowani olejkiem arganowym bądź innymi kosmetykami do pielęgnacji włosów to mam dla Was kod rabatowy -20% na cały asortyment w Ambasadzie Piękna. Przy zamówieniu należy podać  kod: AONM25. Jest on  ważny do końca listopada przy zamówieniach za minimum 30 zł.


środa, 23 października 2013

Balsam brązujący Venita

 Kiedyś w okresie zimowym często używałam brązujących balsamów do ciała. Zatrzymywały letnią opaleniznę bądź przyczyniały się do nowej. Przed studniówką działały lepiej od solarium i na pewno były nieporównanie zdrowsze. Potem znikły na kilka lat z mojej kosmetycznej półki, by powrócić właśnie teraz. Postanowiłam, że nie chcę całkowicie wyblaknąć przez jesień. W mojej kosmetyczce pojawił się balsam Venity, o którym dziś nieco więcej.

Info producenta: Brązujący balsam do ciała z olejem z palmy Buriti i wyciągiem z orzecha włoskiego dzień po dniu tworzy piękną, naturalną opaleniznę oraz zapewnia skórze promienny wygląd przez cały rok. Dzięki zawartości witamin A i E balsam pielęgnuje, ujędrnia oraz spowalnia procesy starzenia się skóry.

Balsam zapakowany jest w wygodną w użyciu tubę o pojemności 200 ml. Konsystencja jest typowa dla balsamu do ciała, barwa kremowa. Po otwarciu tubki przez długi czas wąchałam kosmetyk, starając sobie przypomnieć  z czym mocno kojarzy mi się jego zapach. W końcu mnie olśniło :) Kilka lat temu używałam serii  czekoladowych kosmetyków (żel, balsam, peeling) - pachniały identycznie. Co prawda zapachu prawdziwej czekolady mi to nie przypomina, ale to duży plus, że niewyczuwalny jest aromat samoopalacza.


Balsam standardowo nanosi się na ciało i pozostawia do wchłonięcia. Pierwsze efekty powinny być już zauważalne po 2-3 godzinach. Najlepiej są widoczne na drugi dzień. Po pierwszych zastosowaniach skóra przybiera złotą poświatę, by później stać się brązową.

Przygotowałam specjalny test, by pokazać zależność intensywności koloru od ilości użyć produktu. Przygotowałam w tym celu naklejki z polami testowymi :)


Na każde z pól co godzinę nanosiłam warstwę kosmetyku. Na pierwszym polu było to 9 warstw, na drugim 6, a na trzecim 3 warstwy.


Tak wyglądają efekty używania balsamu brązującego, na drugi dzień rano.
Widać wyraźne różnice pomiędzy poszczególnymi polami (na zdjęciu została oznaczona ilość naniesionych warstw). Balsam bardzo dobrze trzyma się na skórze. Na drugi dzień próbowałam usunąć efekty testowania za pomocą ostrego peelingu i nic tym nie zdziałam. Balsam był bardzo odporny. Musiałam poczekać kilka dni na jego zmycie (myjąc kilka razy dziennie przedramię i robiąc codzienny peeling). Schodził równomiernie, nie tworząc żadnych zacieków.

KONKURS - wygraj baseball'ową bluzę od BlueBell-imc
KONKURS - do wygrania zestawy kosmetyków Virtual.

wtorek, 22 października 2013

Roses











Outfit:
okulary - BlueBell-imc
koszula - second hand
pierścionek - Orsay
spódnica - H&M
buty - BlueBell-imc

KONKURS- wygraj baseball'ową bluzę od BlueBell-imc
KONKURS- do wygrania 2 zestawy kosmetyków Virtual



niedziela, 20 października 2013

Konkurs ZALANDO: Europejskie Stolice Mody - LONDYN

Na wielu blogach pojawiają się ostatnio wpisy dotyczące konkursu ZALANDO - Europejskie Stolice Mody. W końcu i ja skusiłam się na przygotowanie stylizacji dotyczącej jednego z miast. Wybrałam Londyn. Jest to moje ulubione pod względem modowym miasto, gdyż to stolica mody awangardowej, gdzie alternatywni projektanci mają duże pole do popisu. To miejsce, gdzie tradycja miesza się z nowoczesnością. To modowy tygiel, gdzie perfekcyjnie łączy się ubrania z sieciówek  z tymi najdroższymi z High Street.  Londyńczycy są mistrzami w łączeniu starego z nowym. Potrafią stworzyć prawdziwy modowy misz-masz, łącząc elegancki płaszcz vintage z podartymi grunge'owymi dżinsami. Londyn to istny raj dla uwielbiających różnorodność, kochających zabawę modą fashionistów, mających odrobinę dystansu do siebie. Londyński streetstyle to często: styl vintage, rock chic czy szyk z Notting Hill.  Ile stylów  tyle ikon mody. To miasto wydało na świat takie trend setterki jak: Alexa Chung, Kate Moss, Agyness Deynn czy Victoria Beckham.
Moją inspiracją do stworzenia stylizacji była Kate Moss. To właśnie jej niepokorny styl kreuje tzw. london look. Jej image jest unikalny  i niewymuszony.  Miliony kobiet na całym świecie kopiują jej styl. Ubrania, w których się pokazuje z miejsca stają się hitem. Nieodłącznymi elementami jej garderoby są czarne rurki, płaszcz bądź skórzana ramoneska. Lubi dodatki z frędzlami w tylu boho. Często pojawia się z pojemnymi, skórzanymi torbami, koniecznie w kolorze czarnym. Jej znakiem rozpoznawczym są kapelusze w męskim stylu, duże okulary przeciwsłoneczne i długie chusty. Jest kwintesencją luźnego stylu, który nadal pozostaje bardzo kobiecy. Jeśli więc ma być po londyńsku, to tylko w stylu Kate Moss :)






sobota, 19 października 2013

Odlewki kosmetyków Lagenko


Dostałam małe odlewki kosmetyków Lagenko, a mianowicie kolagenowego żelu do mycia twarzy, kolagenowego peelingu i serum wyszczuplającego.  Wydawało mi się, że bez sensu jest robienie posta o kosmetykach, których mogłam użyć 1-3 razy. Jednak peeling niesamowicie mnie zachwycił, więc zwłaszcza ze względu na ten produkt postanowiłam, że pojawi się ten post. Przybliżę tutaj informacje producenckie, zawartość aktywnych składników oraz moje pierwsze wrażenia.

Peeling kolagen naturalny


Info producenckie: Peeling o łagodnym działaniu złuszczającym. Skutecznie usuwa obumarły naskórek i odblokowuje pory, dzięki czemu przygotowuje skórę do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. Poprawia wchłanianie substacji aktywnych z preparatów kosmetycznych, zwiększając skuteczność ich działania. Zapewniając doskonały masaż, pobudza mikrokrążenie skórne i procesy regeneracji. Wyrównuje koloryt skóry oraz korzystnie wpływa na jędrność i gładkość. Można stosować jak maseczką ponieważ peeling jest kremowy. ostawić na 10-15 minut i zmyć wodą.

Aktywne składniki: piasek koralowo-magmowy z Thaiti, olej ryżowy, olej z ogórecznika, kolagen, D-Pantenol,  wyciąg z aloesu, alantoina, wyciąg z noni, elastyna.

Moje wrażenia: W opisie peeling jest określony jako kremowy, więc myślałam, że to typowy peeling enzymatyczny bez grudek. Drobinki jednak są, ale bardzo drobniutkie (to zapewne ten piasek z Thaiti). Jest biały o neutralnym zapachu. Nałożyłam go jak maseczkę i trzymałam przez 15 minut. na koniec wykonałam masaż. Dzięki małej wielkości i dużej ilości drobinek to naprawdę bardzo przyjemny rytuał. Po zmyciu dokładnie przyjrzałam się twarzy i byłam bardzo zaskoczona wyglądem skóry. Tak gładka to nie była nigdy :) Moje dotychczasowe, tradycyjne peelingi w porównaniu do tego, to chyba w ogóle nie działają. Skóra została bardzo dobrze złuszczona, wygładzona, a pory odblokowane. Jestem nim prawdziwie zachwycona i żałuję, że odlewki starczyło tylko na 1 użycie. Z pewnością chcę mieć ten kosmetyk :)

Kolagenowy żel do mycia twarzy


Info producenckie: Przeznaczony jest dla każdego rodzaju skóry, również dla cery wrażliwej, zmęczonej, oczekującej poprawy jędrności i świeżości. Unikalny skład kosmetyku zapewnia skórze właściwe odżywienie i nawilżenie, a specjalnie skomponowany zespół bardzo łagodnych substancji myjących wyklucza podrażnienia , czyniąc zabieg oczyszczania skóry, nawet tej bardzo wrażliwej komfortowym. Żel nie zawiera konserwantów parabenowych oraz mydeł z grupy SLS.

Moje wrażenie: Żel jest przezroczysty. Ma lepką konsystencję, nie spływa nałożony na twarz. Zapach lekko przypomina mi męskie perfumy. Odlewka starczyła mi na kilka użyć. Niewielka ilość wystarczyła do umycia twarzy, sądzę więc, że jest wydajny. Prawie się nie pieni, co może się wydawać dziwne, ale oczyszcza skórę dobrze. Jego rozprowadzanie  po twarzy przypomina smarowanie się oliwką w żelu.

Serum wyszczuplające


Info producenckie: Serum wyszczuplające stworzono do walki z cellulitem. Jego regularne stosowanie ma prowadzić do "mierzalnej" redukcji masy ciała,  redukcji nadmiernej ilości wody i sodu w macierzy komórkowej, redukcji obwodu ud i pośladków, redukcji widocznej "skórki pomarańczowej", poprawy mikrocyrkulacji, znacznej poprawy nawilżenia, gęstości i elastyczności skóry.

Substancje aktywne: Liporeductyl, kofeina, escyna, L-karnityna, trójpeptyd glicyna-histydyna-lizyna, ruszczyk kolczasty, jod, bluszcz pospolity, wyciąg z Centella asiatica, hydromanil, olej z ogórecznika, witamina E.

Moje wrażenia: Serum ma kremową barwę. Konsystencją przypomina balsam, ale jest nieco gęstsza, treściwsza, trochę galaretowata. Zawiera małe drobinki, przez co wyglądem przypomina peeling. Ma zapach Cappucino (mi trochę bardziej przypomina delikatną kawę). Jest to przyjemny słodkawy zapach. Rozsmarowuje się dobrze. Niestety nie mogę się wypowiedzieć na temat działania po jednokrotnym użyciu.

KONKURS - wygraj baseball'ową bluzę od BlueBell-imc
KONKURS -  do wygrania 2 zestawy kosmetyków Virtual

piątek, 18 października 2013

Photoshoot - Kasia

Jakiś czas wraz z moim blogowym fotografem ogłosiłam konkurs, w którym można było wygrać sesję zdjęciową. Zwyciężczynią została urocza Kasia :) Dziś mam przyjemność zaprezentować Wam efekty tej sesji. To bardzo naturalne, delikatne fotografie, głównie portrety.  Bardzo nam się spodobała ta akcja, więc pomyśleliśmy, że dość regularnie będziemy ogłaszać takie konkursy na blogu. Następny pojawi się już w najbliższych dniach :)



















modelka: Kasia P.

KONKURS - wygraj baseball'ową bluzę od BlueBell-imc
KONKURS -  do wygrania 2 zestawy kosmetyków Virtual